sobota, 2 marca 2013

Rozdział 1


Kiedy dotarłam szybkim krokiem udałam się do szatni, gdzie zostawiłam swoje rzeczy i przebrałam w legginsy i spodenki, a na górę niebieską bluzkę z napisem : You Can. Poszłam na salę przywitać się zresztą grupy, czyli : Marek, Magda, Filip, Krzyś, Asia, okropna Majka, Sebastian i Daria. Ta ostatnia to moja przyjaciółka, znamy się od przedszkola. Po wymienieniu kilku żartów, przyszła nasza „nauczycielka” Kasia, każe nam mówić po imieniu, ponieważ jak zwracamy się do niej proszę pani, ona czuje się staro.
-Kochani kończymy już rozmowy – uciszyła nas Kasia. - Za chwilkę dołączy do nas nowy tancerz. Jest on w naszym mieście nowy, ale przed przeprowadzką ukończył szkołę tańca z wyróżnieniem.
-Uuuu czyli będziemy mieć zaszczyt poznać profesjonalistę? - śmiał się Filip.
-No wiesz może Cię czegoś nauczy? - śmieję się z niego.
-Sonia mnie już nie trzeba uczyć, przecież jestem tu najlepszy.
-Ciekawe z której strony!?
-Filip przechwalanie zostaw na później – odezwała się Kasia.
Z szatni zdecydowanym krokiem wyszedł chłopak. Miałam wrażenie, że skądś Go znam.
-Hej wszystkim, jestem Alex. - powiedział chłopak.
Uśmiechnięta z wrażenia, wpatrywałam się w niego. Wszyscy podchodzili, zadawali mu pytania, a ja stałam z boku i wciąż nie mogłam uwierzyć, że przechodnia, którego dzisiaj spotkałam, zobaczę tego samego dnia w szkole tańca. Alex gdy zobaczył, że pod ścianą stoi Sonia prawie umarł ze zdumienia. Wyszedł ze środka okręgu ludzi, które Go otaczało i podszedł do niej.
-Nie wiedziałem, że tak szybko się zobaczmy.
-Ja też. Nie przypuszczałam, że tańczysz. - powiedziałam
-No widzisz, a Ty tu jesteś dla ozdoby czy też tańczysz? - zaśmiał się
-Tańczę. - powiedziałam wpatrując się w niego z uśmiechem.
-Ok, jak już poznaliście Alexa mam dla was jeszcze jedną wiadomość. - powiedziała Kasia.
Wszyscy ucichli i wpatrywali się w nią z zaciekawieniem.
-Za miesiąc odbędzie się konkurs taneczny w duecie. Teraz dobiorę was w pary i ta para, która najlepiej sobie poradzi, będzie reprezentować naszą szkołę tańca.
Część dziewczyn szybko podbiegły do nowego chłopaka w grupie i zaczęły robić słodkie oczy do Kasi.
-Dobra zaczynamy. Marek zatańczy z Asią, Daria z Sebastianem, Krzyś z Magdą. Została nam Majka, Sonia, Filip i Alex. To może Majka z Filipem, a Sonia z naszym nowym tancerzem.
Majka chciała mnie i Kasię pożreć wzrokiem. Głupia, mała jędza, wszystko by chciała.
-Cieszę się, że będziemy razem tańczyć – wyrwał mnie z zamyślenia, Alex.
-Ja też. Zobaczymy jak sobie radzisz profesjonalisto. - zażartowałam.
-Mam nadzieję, że dobrze. Z Tobą pewnie nie idzie inaczej.
-Przekonamy się.
Jakaś mała iskierka błysła w jego oku. Szeroko się uśmiechnęłam i zaczęłam się rozciągać. Zaczęliśmy tańczyć. Kasia pokazała kilka kroków, które my fantastycznie powtórzyliśmy. On poruszał się tak pewnie, że nie można mu było niczego zarzucić. Kiedy przyglądałam się jego mimice twarzy, spotkaliśmy się wzrokiem, ale się przewróciłam, bo wredna Majka podłożyła mi nogę ! 

Dzięki za czytanie mojego bloga. Komentujcie. : )

sobota, 23 lutego 2013

Prolog



Mam na imię Sonia, mam 15 lat, szaroniebieskie oczy, brązowe lekko falowane włosy i jasną karnację. Uwielbiam imprezy. Mogłabym na nie chodzić codziennie. Mieszkam razem z macochą, tatą i siostrą Olgą, która ma 7 lat, ale jest jeszcze strasznie nieznośna. No i jeszcze mój kochany najlepszy czworonożny przyjaciel Falko. Jest to mały kochany piesek rasy Boltończyk. To on najczęściej pociesza mnie swoim słodkim spojrzeniem. Mamy dzisiaj piękną pogodę, słońce świeci, a na niebie ani jednej chmurki. Najlepszy czas, aby wyjść na spacerek z Falko. Wyszliśmy z naszego dziwnego domu i wkroczyliśmy w równoległy świat. Kiedy wychodzę na takie spacery czuję, że żyje, tak jakbym wchodziła do magicznego raju, gdzie jestem tylko ja i mój przyjaciel. Idziemy chodnikiem, a za chwilę zbaczamy z tej trasy, a wkraczamy w nową, która prowadzi przez park połączony z małym laskiem. Rosną tam wielkie, zielone drzewa, a obok nich co jakiś czas stoją ławeczki dla przechodniów. Zasiadają na nich ludzie zabiegani, aby choć na chwilę odpocząć, a za chwilę znów wkraczają w wir pracy, zakochane pary, które poza sobą świata nie widzą, przyjaciele, starsi ludzie, którzy karmią gołębie i patrzą na tych wszystkich ludzi z nutą współczucia lub zazdrości, i jeszcze ja, dziewczyna, która siada tam żeby pomyśleć, popatrzeć na świat, odpocząć razem ze swoim przyjacielem. Idę, zamyślona, ale uśmiechnięta z słuchawkami w uszach, co jakiś czas zatrzymując się, aby zaczekać na Faklo, który coś spostrzegł i chce dojrzeć co to takiego. Aż nagle zapatrzona w psa, wpadam na chłopaka z niebiańsko pięknymi szmaragdowymi oczami, brązowymi włosami i torbą sportową na ramieniu.
-Bardzo przepraszam nie zauważyłam Cię – próbuję się wytłumaczyć.
-Nie, nie to ja przepraszam, a tak w ogóle jestem Alex – przedstawia się już znajomy chłopak.
-Miło mi ja jestem Sonia – z uśmiechem  przedstawiam się.
-Fajny pies, jak się nazywa ?
-Falko. To prawda on jest najlepszym psem na świecie – schylam się i przytulam Falko.
-No stary Ty to masz szczęście, że taka piękna dziewczyna Cię przytula – schyla się i głaszcze psa po głowie.
Z wielkim uśmiechem wyciągam telefon i sprawdzam, która godzina.
-O nie już tak późno ?! Dobra Falko pożegnaj się z Alexem i wracamy do domu, bo się spóźnię.
-Szkoda że musicie już iść. - mówi ze smutną miną Alex.
-Jutro tutaj też będziemy, więc na pewno się spotkamy.
-Dobrze to do jutra
-Pa – macham do Alexa
-Miłego popołudnia – odmachuje mi Alex.
-I nawzajem – wykrzykuje.
Biegiem pokonuje cały odcinek drogi, który dzielił mnie do domu. Wbiegam do domu i krzyczę :
-Mamo już jestem, idę teraz do szkoły tańca, będę za 3 godziny.
-Dobrze pamiętaj, że dzisiaj wieczorem zostajesz z Olgą, bo my z tatą idziemy do opery.
-Tak, tak pamiętam – odpowiadam.
Biorę przygotowaną już wcześniej torbę, żegnam się z psem i biegnę na autobus, który prawie mi uciekł.