Mam na imię
Sonia, mam 15 lat, szaroniebieskie oczy, brązowe lekko falowane włosy i jasną
karnację. Uwielbiam imprezy. Mogłabym na nie chodzić codziennie. Mieszkam razem
z macochą, tatą i siostrą Olgą, która ma 7 lat, ale jest jeszcze strasznie nieznośna.
No i jeszcze mój kochany najlepszy czworonożny przyjaciel Falko. Jest to mały
kochany piesek rasy Boltończyk. To on najczęściej pociesza mnie swoim słodkim
spojrzeniem. Mamy dzisiaj piękną pogodę, słońce świeci, a na niebie ani jednej
chmurki. Najlepszy czas, aby wyjść na spacerek z Falko. Wyszliśmy z naszego
dziwnego domu i wkroczyliśmy w równoległy świat. Kiedy wychodzę na takie
spacery czuję, że żyje, tak jakbym wchodziła do magicznego raju, gdzie jestem
tylko ja i mój przyjaciel. Idziemy chodnikiem, a za chwilę zbaczamy z tej
trasy, a wkraczamy w nową, która prowadzi przez park połączony z małym laskiem.
Rosną tam wielkie, zielone drzewa, a obok nich co jakiś czas stoją ławeczki dla
przechodniów. Zasiadają na nich ludzie zabiegani, aby choć na chwilę odpocząć,
a za chwilę znów wkraczają w wir pracy, zakochane pary, które poza sobą świata
nie widzą, przyjaciele, starsi ludzie, którzy karmią gołębie i patrzą na tych
wszystkich ludzi z nutą współczucia lub zazdrości, i jeszcze ja, dziewczyna, która
siada tam żeby pomyśleć, popatrzeć na świat, odpocząć razem ze swoim
przyjacielem. Idę, zamyślona, ale uśmiechnięta z słuchawkami w uszach, co jakiś
czas zatrzymując się, aby zaczekać na Faklo, który coś spostrzegł i chce
dojrzeć co to takiego. Aż nagle zapatrzona w psa, wpadam na chłopaka z
niebiańsko pięknymi szmaragdowymi oczami, brązowymi włosami i torbą sportową na
ramieniu.
-Bardzo przepraszam nie zauważyłam Cię – próbuję się wytłumaczyć.
-Nie, nie to ja przepraszam, a tak w ogóle jestem Alex – przedstawia się już znajomy
chłopak.
-Miło
mi ja jestem Sonia – z uśmiechem
przedstawiam się.
-Fajny pies, jak się nazywa ?
-Falko. To prawda on jest najlepszym psem na świecie –
schylam się i przytulam Falko.
-No stary Ty to masz szczęście, że taka piękna dziewczyna Cię
przytula – schyla się i głaszcze psa po głowie.
Z wielkim uśmiechem
wyciągam telefon i sprawdzam, która godzina.
-O nie już
tak późno ?! Dobra Falko pożegnaj się z Alexem i wracamy do domu, bo się
spóźnię.
-Szkoda że
musicie już iść. - mówi ze smutną miną Alex.
-Jutro tutaj też
będziemy, więc na pewno się spotkamy.
-Dobrze to do jutra
-Pa – macham do Alexa
-Miłego
popołudnia – odmachuje mi Alex.
-I nawzajem – wykrzykuje.
Biegiem pokonuje cały odcinek drogi, który dzielił mnie do domu. Wbiegam
do domu i krzyczę :
-Mamo już
jestem, idę teraz do szkoły tańca, będę za 3 godziny.
-Dobrze pamiętaj,
że dzisiaj wieczorem zostajesz z Olgą, bo my z tatą idziemy do opery.
-Tak, tak pamiętam
– odpowiadam.
Biorę przygotowaną już
wcześniej torbę, żegnam się z psem i biegnę na autobus, który prawie mi uciekł.